Mit anonimowości w internecie

Z mitologii Greków, Rzymian czy Słowian znamy mity o stworzeniu świata, o powołaniu do życia człowieka itp. Dziś częściej obcujemy z tym, co Roland Barthes nazwał mitologią codzienną, m.in. z mitami kreowanymi i podtrzymywanymi przez reklamę (badacz pisał chociażby o nadawaniu symbolicznego znaczenia proszkowi do prania). Mity, z którymi stykamy się na co dzień, dotyczą również internetu. To zaskakujące, jak szybko mitami obrosło to (stosunkowo) nowe medium. Wyjątkowo silną pozycję w mitologii sieci zajmuje mit anonimowości.

Użytkownicy internetu nie są anonimowi, choć mają poczucie anonimowości. Mylne ocenianie specyfiki komunikacji za pośrednictwem sieci wiąże się m.in. z wrażeniem oddzielenia. Ekran jest barierą, która zapewnia złudne poczucie bezpieczeństwa. Internauta nie odczuwa fizycznej obecności rozmówców i wydaje mu się, że pozostaje w ukryciu. Poczucie anonimowości sprawia, że ludzie zwierzają się w internecie, np. na forach i w blogach, z takich problemów, które, ujawnione poza siecią, mogłyby zburzyć ich starannie pielęgnowany wizerunek. Jeśli jednak przedstawią zbyt wiele szczegółów, mogą zostać rozpoznani przez osoby ze swojego najbliższego otoczenia – i takie sytuacje się zdarzają.

Niekiedy użytkownicy internetu nierozważnie pozostawiają w sieci drobne ślady, na podstawie których można zidentyfikować ich tożsamość. Nick danej osoby w jednym serwisie www często łatwo można powiązać z jej nickiem w innym serwisie, to z kolei naprowadzić może na adres mailowy, następnie na imię i nazwisko. I tak np. od nicku użytkownika serwisu internetowego dla wielbicieli muzyki disco polo docieramy do facebookowego profilu muzyka filharmonii. Na forach internetowych można przeczytać o śledztwach internautów, którzy dla zabawy starają się ustalić tożsamość ludzi twierdzących, że w sieci są w pełni anonimowi (a – jak się okazuje – nie są).

Wyjątkowo oburzają internautów przypadki zatajania tożsamości służące bawieniu się cudzym kosztem. Na forum będącym częścią strony Dom Misi (serwis www dotyczący pomocy dzieciom z chorobą nowotworową) pojawili się rodzice, którzy dzielili się swoimi przeżyciami związanymi z chorobą i śmiercią dziecka. Użytkownicy forum, mający podobne doświadczenia, wspierali rodziców publikujących te wyznania. Nieścisłości pojawiające się w wypowiedziach nowych użytkowników forum wzbudziły jednak podejrzenia internautów. Okazało się, że cała historia została zmyślona przez nastolatkę. Powyższa sytuacja wywołała oburzenie internautów, choć nie doszło tu do złamania prawa. Bywa jednak i tak, że ze snu o anonimowości budzi internautę policja. Coraz częściej słyszymy o takich przypadkach, jak docieranie do osób podszywających się w sieci pod osoby publiczne czy znieważających innych w imię błędnie pojmowanej wolności słowa.

Internauci przekonani o anonimowości w sieci niekiedy sądzą, że komunikacja internetowa jest mniej realna niż ta offline i że kończy się wraz z wylogowaniem. Tymczasem należy liczyć się z tym, że pojawią się realne konsekwencje działań postrzeganych jako wirtualne (bo wirtualność to kolejny mit dotyczący internetu).

[tekst opublikowany w „Wiadomościach Uniwersyteckich” UWM]

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>