„Milionerzy” wracają jesienią na antenę telewizji TVN. Zmieniają się niektóre zasady teleturnieju. Zamiast telefonu do przyjaciela pojawi się rozmowa z ekspertem. W mediach może brakować wszystkiego - świeżych pomysłów, profesjonalizmu, obiektywizmu – ale ekspertów nigdy nie brakuje.
Nowa edycja „Milionerów” rusza szóstego września. Będzie to trudny powrót, bo ostatnimi czasy oglądalność teleturnieju spadała. Decyzja o zmniejszeniu częstotliwości pojawiania się programu jest więc uzasadniona. Zrezygnowano z emitowania dwóch odcinków w tygodniu i widzowie będą mogli oglądać „Milionerów” tylko w niedziele o 18.00 (i oczywiście powtórki).
Aby rozbudzić zainteresowanie teleturniejem, jego producenci wprowadzili kilka zmian. Jedną z najważniejszych jest zmiana koła ratunkowego. Uczestnicy teleturnieju nie będą już mogli skorzystać z pomocy siedzącego przed komputerem przyjaciela, którego zadaniem jest jak najszybsze „wygooglanie” odpowiedniego hasła.
Zamiast telefonu do przyjaciela pojawi się pytanie do eksperta. Gracze będą mogli skonsultować się z jednym z czworga ekspertów. Pomagać będą: Kazimiera Szczuka, Piotr Gąsowski, Michał Ogórek i – co w wielu informacjach zostało podkreślone – „polonista prof.” Andrzej Fabianowski.
Na forach internetowych widzowie narzekają na dobór ekspertów. Uznanie zyskuje tylko „polonista profesor”. Niektórzy internauci do szacownego grona specjalistów zaliczyliby ewentualnie Kazimierę Szczukę. Niezadowolenie z doboru ekspertów do teleturnieju jest niezrozumiałe. Przecież mogło być gorzej.
Wystarczy spojrzeć na to, jakich ekspertów dziennikarze proszą o komentarze. Na temat polityki zagranicznej Bogdan Rymanowski rozmawia z Danielem Olbrychskim i Pawłem Kukizem. Specjalistą od kultury żydowskiej stał się Michał Piróg. Znawczynią chorób dziecięcych jest natomiast Paulina Smaszcz-Kurzajewska. Przykłady można mnożyć.
W mediach występuje też inne zjawisko związane z ekspertami i nazywa się ono – ekspert dyżurny. Poszczególne stacje telewizyjne wybierają sobie garstkę ekspertów i dają im wyłączność na wypowiadanie się w pewnych kwestiach. Dobrym przykładem jest TVN czy TVN24. Jeśli np. w „Faktach” pojawia się materiał o mediach – to występuje w nim Wiesław Godzic, jeśli o społeczeństwie - Janusz Czapiński, o wizerunku polityków – Wojciech Jabłoński, o piłce nożnej – Jan Tomaszewski itd.
Media kreują ekspertów, bo to dla nich wygodne. Dyżurny ekspert to człowiek sprawdzony. Jego poglądy są dobrze znane, więc wiadomo jakiego komentarza się spodziewać. No i dzięki słowom eksperta dziennikarz może potwierdzić własne tezy. Tak, eksperci się przydają. Teraz nawet pomogą wygrać milion.
Felieton opublikowany w serwisie media2.pl.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.