W porannym programie „Zapraszamy do Trójki” dziennikarz zwrócił się do rzecznika Kupieckich Domów Towarowych z pytaniem, jak będą przebiegać protesty kupców. Ten odpowiedział, że nie dojdzie do żadnego cyrku medialnego. Ale doszło.
Dziennikarze potrafią robić transmisje pod hasłem „relacja z miejsca, w którym nic się nie dzieje”. Czy równie dobrze idzie im realizowanie programu, gdy dzieje się dużo, a nawet za dużo? Nadmiar wrażeń potrafi negatywnie wpłynąć nawet na najbardziej doświadczonego reportera.
W związku z transmisją protestu kupców z KDT, oglądanie telewizji TVN24 jest dziś wyjątkowo frustrujące. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to wina nieudolnie prowadzonej transmisji i tego, że rozemocjonowany reporter się nie spisuje, bo powinien mieć trochę więcej dystansu do relacjonowanych wydarzeń.
Obejrzałam jeszcze kilka minut transmisji i zmieniłam zdanie. Nawet gdyby postawić tam kamerę i zostawić ją w spokoju, to tej relacji „na żywo” i tak nie dałoby się oglądać. Uczestnicy wydarzeń bardzo dobrze radzą sobie z organizacją „cyrku medialnego” i dziennikarz nie jest im do niczego potrzebny. Kamera by wystarczyła.
Na ile postawa reportera może wpłynąć na sposób odbioru relacjonowanych wydarzeń? Czy dziennikarz używający określeń „dantejskie sceny”, „histeria” i „piekło”, jest w stanie wpłynąć na podniesienie poziomu emocji u widzów? A czy dziennikarz relacjonujący wydarzenia w tonie chłodnym i opanowanym te emocje ostudzi?
Pierwsza postawa z pewnością wpływa na to, że nikt nic nie wie, ale są emocje. Coś się dzieje i wszyscy dzięki transmisji „na żywo” mogą w tym uczestniczyć. Druga postawa jest bardziej profesjonalna, ale być może mniej wiarygodna dla widza przyzwyczajonego przez tabloidowe media do emocjonalnego stylu.
Czasem relacje „na żywo” mają niewiele sensu i powodują jedynie chaos w głowach widzów. Dowodem są wypowiedzi, jakie pojawiają się na forach internetowych. Z relacji w portalach internetowych i w telewizji odbiorcy najwyraźniej niewiele się dowiedzieli.
Żeby zebrać informacje, zweryfikować je i sensownie przedstawić, trzeba mieć przynajmniej chwilę. A transmisja „na żywo” rządzi się swoimi prawami. Wszystko pojawia się na antenie „jak leci” – bezsensowne i dezinformujące wypowiedzi również.
Całe szczęście, że od czasu do czasu w stacji TVN24 pojawiają się informacje ekonomiczne, bo inaczej można by pomyśleć, że centrum świata znajduje się pod KDT i poza protestem kupców nic się nie dzieje. TVN24 nie zaskakuje, za to prowadzący platformę blogową Blox.pl tryskają nowymi pomysłami.
W serwisie Gazeta.pl, pod relacją z protestu kupców, pojawiło się ogłoszenie: „Uwaga, blogerzy: Blox.pl ogłasza konkurs na relację”. Na czym polega konkurs? Organizatorzy informują: „Jeśli masz swoje zdanie na temat tego, co się tam dzieje, napisz o tym na swoim blogu. Skomentuj te wydarzenia, my pokażemy Twój tekst na stronie głównej Gazeta.pl w dziale »Blogi«”. Skoro politycy „lansują się” przy okazji protestów, to w końcu blogerzy też mogą.
Felieton opublikowany w serwisie media2.pl.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.