Ciąg dalszy nastąpi

Telewizja TVN24 stawia na kontynuacje. Na antenie tej stacji emitowane są dalsze ciągi programów startujących w TVN-ie. Druga część „Faktów” to „Fakty po faktach”, a program „Teraz my! Dogrywka” to oczywiście kolejna odsłona programu „Teraz my!”. Dzięki podjętym działaniom, telewizji TVN24 udało się poprawić wyniki oglądalności.

„Fakty po faktach” wprowadzono w maju 2008 roku, a program „Teraz my! Dogrywka” po raz pierwszy wyemitowano na antenie TVN24 we wrześniu 2008 roku. Od premiery obu programów minęło trochę czasu i pojawiło się wiele danych pozwalających z dystansem ocenić te posunięcia.

Na początku, widownia „Faktów po faktach” wynosiła 285 tysięcy osób. Obecnie jest to około 770 tysięcy widzów (dane za AGB Nielsen Media Research). Po kilku miesiącach emisji „Fakty po Faktach” stały się programem najchętniej oglądanym przez widzów telewizji TVN24. „Teraz My! Dogrywka” radzi sobie gorzej, ale jest to między innymi kwestia późnej pory nadawania programu.

Wprowadzenie kontynuacji programów skutecznie podnosi oglądalność kanału, który emituje dalsze ciągi. Władze stacji są z pewnością zadowolone z efektów. A co z widzami? Nie każdy odbiorca TVN-u ma możliwość oglądania stacji TVN24. Ci „poszkodowani” telewidzowie skarżą się czasem, że interesujące ich materiały są w „Faktach” czy „Teraz my!” jedynie zapowiadane, a zobaczyć je można dopiero w „Faktach po faktach” czy w „Teraz My! Dogrywka”.

Po obejrzeniu „Faktów” odbiorca pozostaje z poczuciem, że ktoś tu czegoś nie dokończył. Widz ma wrażenie, że nie o wszystkim go poinformowano. Przecież najciekawsze kąski zostawione są na deser – deser dostępny na innym kanale. Wydawcy promują „Fakty po faktach” jako pewien bonus – dodatkowy materiał. Tymczasem niektórzy widzowie nie sądzą, że coś dostają, a raczej uważają, że coś tracą.

Robienie programu dwuczęściowego sprawia, że żadna z części nie stanowi całości. Zadaniem pierwszego etapu staje się przyciągnięcie uwagi widza i rozbudzenie w nim chęci obejrzenia ciągu dalszego. Zupełnie jak w serialu, w którym bohater zadaje pytanie, a na jego odpowiedź musimy poczekać do następnego odcinka. Niestety, zapowiadany z fanfarami kolejny odcinek może rozczarować.

Zarówno Kamil Durczok, jak i Sekielski z Morozowskim twierdzą, że pomysł realizacji ciągu dalszego ich programów wynika z dużej ilości materiałów, jakie nie mieściły się w przeznaczonym dla nich czasie. Tego rodzaju wyjaśnienia są dziwne zwłaszcza w przypadku dziennikarstwa informacyjnego, które przecież opiera się na dokonywaniu wyborów, na budowaniu hierarchii wydarzeń. W związku z tym, dziś „Fakty” robione są pod hasłem „tyle się zmieściło, bo więcej nie weszło”, a „Fakty po faktach” to (jak piszą internauci) musztarda po obiedzie.

Felieton opublikowany w serwisie media2.pl.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>