Kłopotliwa nagroda

Kamil Durczok podjął decyzję o rezygnacji z kandydowania do nagrody Wiktora w kategorii „najlepszy prezenter”. Szef TVN-owskich „Faktów” postanowił wycofać się z walki, ponieważ konkurowałby między innymi z Katarzyną Cichopek.

Józef Węgrzyn, pomysłodawca Wiktorów, wyjaśnił jednak, że nie można wycofać się z konkursu (do którego zgłaszają kandydatów poszczególne stacje telewizyjne), ale można odmówić przyjęcia nagrody. Zachowanie Durczoka wywołało kontrowersje, choć na razie pozostaje tylko gestem, symbolicznym wyrażeniem sprzeciwu.

Zdaniem niektórych, dziennikarz podjął słuszną, a nawet godną podziwu decyzję. Pokazał, że nie da się wszystkich mierzyć tą samą miarą. Inni twierdzą, że Durczok gwiazdorzy i wywyższa się, bo w końcu media to przede wszystkim masowa rozrywka i sens pracy wszystkich ludzi telewizji jest ten sam.

Kamil Durczok wyjaśnił swoją decyzję: „Nie chcę przekreślać ani jednej karty z dorobku zawodowego pani Cichopek, ale nie mam pojęcia, jak miałyby być porównywane nasze zawodowe dokonania. W czym mielibyśmy rywalizować? To tak, jakby na boisko piłki nożnej nagle wpuścić koszykarza i kazać mu strzelać bramki”. O ile można w samym geście rezygnacji z udziału w konkursie doszukiwać się kontrowersji, to w wyjaśnieniu nie widzę już ani gwiazdorzenia, ani wywyższania się.

Trudno jest porównywać osoby, które wybrały tak różne drogi zawodowe i funkcjonują w mediach w tak różny sposób. Jarosław Gugała, który powiedział, że porównywanie Cichopek i Durczoka jest jak stawianie obok siebie snopowiązałki i samolotu, przesadził. To nie kwestia wartościowania i mówienia, że jedna droga jest dobra, a druga zła. Durczok i Cichopek to po prostu dwie różne kategorie.

Wiktory istnieją od ponad dwudziestu lat i przez ten czas sporo się na rynku mediów zmieniło. Być może gest Durczoka jest znakiem, że pora odświeżyć formułę konkursu.

Wprowadzenie odrębnych nagród dla prezenterów programów informacyjnych i rozrywkowych, mogłoby rozwiązać problem. Tylko czy na długo? Granica pomiędzy rozrywką a informacją staje się coraz mniej widoczna. W programach informacyjnych zagościło łączenie informowania widza z zabawianiem go, a więc zjawisko o nazwie infotainment. TVN ma w tym swój niemały udział.

Gest szefa „Faktów” jest sygnałem, że warto zwrócić uwagę na kondycję tabloidyzującego się dziennikarstwa. Jeśli zacznie się je oddzielać od rozrywki, a nie z nią łączyć - nikt nie będzie wrzucał do jednego worka Katarzyny Cichopek i Kamila Durczoka.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>