“Rzeczpospolita” i “Gazeta Wyborcza” piszą o pomysłach związanych z cenzurowaniem internetu. “Wyborcza” zajęła się raportem “O koncentracji i pluralizmie mediów w UE”, a “Rzepa” informuje, że szwedzki parlament przyjął projekt ustawy pozwalający na kontrolowanie poczty elektronicznej.
Ocenzurować sieć?
Szwecja nie jest pierwszym krajem, który próbuje kontrolować sieć. Coraz więcej państw posługuje się argumentami dotyczącymi walki z terroryzmem czy walki z pedofilią, aby cenzurować zasoby internetu czy kontrolować internautów.
Trudno zarzucić politykom, że chcą usuwać z internetu treści niezgodne z prawem czy blokować dostęp do tych treści, ale póki co nie udaje im się tego robić w sposób sensowny. Trudno jest stosować w internecie metody cenzurowania znane z innych mediów.
O tym, że niełatwo jest usuwać z sieci pewne treści, wiedzą również polskie władze. Wystarczy podać przykład witryny Redwatch związanej z neonazistowską organizacją Krew i Honor. Policja stronę zamknęła, ale pojawiła się ona na innym serwerze - i tak można bawić się w nieskończoność. Dziś witryna dalej funkcjonuje.
Oznakować blogi?
Komisja Kultury działająca przy Parlamencie Europejskim chce, jak pisze “Gazeta Wyborcza”, aby bloggerzy oznakowali swoje dzienniki internetowe. Urzędnicy chcieliby wprowadzić w sieci porządek, ale internet uporządkowany nie jest i taka jest jego specyfika. Nie da się zmienić sieci w katalog biblioteczny z pewną liczbą szufladek, do których da się wszystko upchnąć.
„Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów, by jasne były zawodowe i finansowe interesy oraz odpowiedzialność ich autorów i wydawców” - napisano w raporcie „O koncentracji i pluralizmie mediów w UE”. Zacytowana przez “Wyborczą” eurodeputowana Marianne Mikko powiedziała: “Celem blogów jest pokazywanie prawdy, lecz niektórzy pod fałszywym nazwiskiem mogą kogoś oskarżać czy poniżać”.
Urzędnicy unijni dostrzegli problem, ale zabrali się do jego rozwiązywania ze złej strony. Problem polega na tym, że trudno jest ocenić wiarygodność wielu treści dostępnych w internecie - nie tylko w blogach. Można tu trafić na sprytnie zakamuflowaną reklamę, na stronniczość pod przykrywką informacji.
Rzecz w tym, żeby internauci potrafili dostrzec ukryty przekaz i ocenić wiarygodność informacji. Oznakowanie bloga (jakkolwiek by wyglądało) nie zwolni jego czytelników od myślenia.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.