TVN24 – w stronę widza

Telewizja to nie internet. Konwergencja mediów ma jakieś granice – chociażby techniczne. Wykorzystywanie internetu w „tradycyjnych mediach” nie zawsze ma sens.

W porannym programie TVN24 od jakiegoś czasu funkcjonuje „Kontakt TVN24”. Projekt polega na tym, że widzowie w dość ograniczony sposób biorą udział w tworzeniu programu. Na antenie pojawiają się zrobione przez nich zdjęcia, filmy z telefonów komórkowych, odczytywane są ich maile. Dzięki widzom stacja dysponuje unikalnymi materiałami dotyczącymi wypadków drogowych czy warunków pogodowych. Nie są to materiały dobrej jakości, ale ponieważ nie stanowią bazy programu, a są tylko dodatkiem, ich wykorzystanie można uznać za dobry pomysł.

Powodzenie platformy Kontakt TVN24 sprawiło, że władze stacji postanowiły zainwestować w podobny projekt. Program „Publiczna.TV” miał swoją premierę 13 kwietnia. Na stronie TVN-u pierwszy odcinek programu został opisany tak: „10 najważniejszych - wybranych wspólnie z naszymi widzami i internautami - wydarzeń mijającego tygodnia i momentami burzliwa dyskusja za pomocą internetowych łączy i komputerowych kamer - to bilans pierwszego interaktywnego talk-show”. Widzowie łączą się ze studiem za pomocą Skype’a. Dyskutują na tematy zaproponowane przez prowadzącego program - Macieja Mazura.

Bardzo cenię Macieja Mazura za materiały realizowane dla „Faktów” (od tego dziennikarza można uczyć się tworzenia celnych i dowcipnych puent), ale nie radzi on sobie najlepiej w programie „Publiczna.TV”.

Jeśli uczynimy materiały tworzone i nadsyłane przez widzów istotą programu telewizyjnego, rezultat nie będzie nadawał się do oglądania – między innymi ze względów technicznych. I tego typu problem wystąpił w przypadku programu „Publiczna.TV”. Jeśli kilka osób będzie chciało zrobić sobie internetową konferencję na temat sytuacji w PZPN-ie, nic nie stoi na przeszkodzie. Pytanie brzmi: kto będzie chciał to oglądać na antenie TVN24? Poza ich rodzinami, oczywiście.

Bohaterami programu, jak zakłada projekt, są widzowie TVN24 traktowani jako współtwórcy programu. Razi tu pewien drobiazg - podpisywanie widzów-komentatorów imionami, a nie imionami i nazwiskami. Przypomina to trochę sondy publikowane w gazetach, gdzie wypowiadająca się osoba jest podpisana jako „Janek”, a nie jako „Jan Kowalski”. Niepoważne traktowanie przy jednoczesnych szumnych deklaracjach.

Program „Publiczna.TV” z pewnością przejdzie do historii telewizji (o czym mówił Maciej Mazur w pierwszym odcinku programu), ale jako ciekawostka, nie jako program o wysokim poziomie technicznym i merytorycznym. Jakość techniczna rozmów prowadzonych przez Skype’a nie jest najlepsza. Zła jakość połączeń utrudnia odbiór. Ponadto nie wszyscy widzowie biorący udział w programie potrafią mówić ciekawie i składnie. No, ale tu nie ma się czego czepiać. W końcu częstymi gośćmi na antenie TVN24 są politycy, także można się przyzwyczaić.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>