Retoryka kamery

Politycy chętnie wzbogacają język polski o nowe słowa albo posługują się znanymi już wyrazami, nadając im nowe znaczenia. Bywa to zabawne i twórcze, ale bywa też niezrozumiałe i niepotrzebne. Słowo na dziś to „retoryka”. „Retoryka” to słowo-klucz, a sądząc po tym, jak często jest ono używane, można je uznać nawet za słowo-wytrych.

Nie dziwią mnie sformułowania takie jak: „retoryka lewicy”, „retoryka komunistyczna”, „retoryka PiS-u” czy „retoryka Romana Giertycha” itp. Są to określenia zrozumiałe, mające skrótowy charakter. Z pewnością mogą stanowić płaszczyznę porozumienia dla rozmówców, którzy wiedzą o co chodzi i nie chcą się wdawać w zbędne szczegóły.

Retoryka to słowo, które ma kilka znaczeń. Z wielu wypowiedzi wynika, że gdy politycy posługują się słowem „retoryka”, zazwyczaj mają na myśli sposób wyrażania się, argumentowania, przekonywania. Retoryka Romana Giertycha będzie to, zgodnie z taką definicją, specyficzny styl wypowiadania się ministra.

Ale co to jest „retoryka kamery”? Takiego sformułowania użył Daniel Pawłowiec (LPR), który był wczoraj gościem TVN 24. Posłużył się też określeniem „retoryka mediów” czy też „retoryka medialna”. Jak sądzę, miał to być skrót myślowy (bardzo nietrafiony, bo trudno mówić o retoryce mediów w ogóle – co najwyżej o retoryce określonej gazety, stacji radiowej czy telewizyjnej). Politycy są pomysłowi, a widzowie domyślni, więc nie ma problemu.

Tylko co to jest ta „retoryka kamery”…

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>