Emocje w reklamie

W radiu TOK FM toczyła się dziś burzliwa dyskusja na temat reklamy firmy Plus GSM. To telewizyjna reklama stylizowana na film fabularny, jakby wychodząca poza granice bloku reklamowego poprzez odejście od konwencji dynamicznego spotu.

Stary i, jak się okazało, chory ojciec dzwoni do syna, a syn – zabiegany, zapracowany - nie odbiera telefonu. Młody biznesmen odwiedza ojca dopiero w szpitalu i przeżywa chwilę grozy, gdy widzi puste łóżko, z którego pielęgniarka zabiera pościel. Okazuje się jednak, że mężczyzna żyje i następuje wzruszające spotkanie ojca z synem.

Zaproszona do dyskusji etyk Barbara Czerska odwołała się do teorii Hegla i Ingardena i usilnie trzymała się tezy, że twórcy reklamy nawiązali do mitu czy baśni, ale byli niekonsekwentni, bo mit czy baśń kończą się źle, a reklama Plusa - nie. Myślę, że agencja reklamowa odpowiedzialna za reklamę dopiero od pani Czerskiej dowiedziała się, że reklama odwołuje się do mitu. Ja dowiedziałam się z kolei, że mity i baśnie muszą kończyć się źle, bo jak nie - to są uwspółcześnione i niekonsekwentne.

Dyskusja dotyczyła emocji w reklamie i rozmówców też poniosły emocje. W rozmowie padło zdanie, że wszystkie reklamy odwołują się do emocji. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Nie ma jednak wątpliwości, że reklama Plusa bazuje na graniu na emocjach. Jej twórcy dotykają pewnych granic, jednak – moim zdaniem – nie przekraczają ich.

Reklama Plusa została porównywana z przekazami reklamowymi głoszącymi, że jeśli nie zaszczepisz dziecka, to ono umrze, a jeśli kupisz dziecku zabawkę X, to będzie ono lubiane przez rówieśników. To jest forma wywierania nacisku (może nawet forma szantażu), która nie powinna pojawiać się w reklamie. Czy reklama Plusa to przekaz tego samego formatu? To kwesta dyskusyjna.

Z drugiej strony mówienie, że spot Plusa to reklama społeczna, nakłaniająca do kontaktowania się z bliskimi, jest grubą przesadą. Nie ma się co oszukiwać – jest to po prostu reklama i jak inne reklamy ma na celu osiągnięcie zysku. Spot wychodzi jednak poza konwencję „puszczania oka do widza” i dotyka sprawy kontaktów międzyludzkich w sposób śmiertelnie poważny.

Nie jestem etykiem i nie będę oceniać reklamy w kategoriach „dobra” i „zła”. Moim zdaniem, reklama jest oryginalna, łatwo zapada w pamięć i budzi emocje. Okazuje się jednak, że nie zawsze są to pozytywne emocje.

Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.

Komentarze do “Emocje w reklamie”: 2

  • Katarzyna Dragovic pisze (20 lutego 2009 o godzinie 22:02):

    Problem w tym, że są to tanie emocje…

  • Marta Więckiewicz pisze (21 lutego 2009 o godzinie 09:02):

    Jeśli dobrze odgaduję cel twórców reklamy, to chodziło o przekaz, który nie kojarzyłby się z „tanimi emocjami”. Wręcz przeciwnie. Ta reklama miała opierać się na skojarzeniach z reklamą społeczną, a więc odwoływać się do naszych „wyższych uczuć”. Ale wiadomo, że każdy przekaz odbieramy i oceniamy samodzielnie. Nie zawsze tak, jak chcieliby jego twórcy.

Skomentuj artykuł

Możesz używać tych znaczników XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>