Nie zachwycały mnie felietony Kazika Staszewskiego publikowane na łamach „Gazety Telewizyjnej”. Przeszkadzał mi język jego tekstów, nie treść. Sztuczność zdań, szyk przestawny - to wszystko nie sprzyjało odbiorowi felietonów. Treści było w sam raz, za to formy trochę za dużo. Natomiast teksty piosenek - chylę czoła.
Dziś w radiu TOK FM usłyszałam rozmowę dotyczącą nowego projektu, w którym uczestniczy Kazik - nagrał płytę z zespołem Buldog (stworzonym przez menedżera Kultu, Piotra Wieteskę). Pojawiła się opinia, że muzyka Kazika zaczyna być monotonna, niczym nie zaskakuje. Mnie to nie przeszkadza, ja taką monotonię lubię. Jednak bardziej interesują mnie teksty, których autorem jest Kazik. Miło słuchać kawałków, które poza melodią mają jeszcze słowa. To rzadkość.
Można zarzucać Staszewskiemu, że nadinterpretuje obserwowane przez siebie wydarzenia, ale z dwojga złego wolę to niż udawanie, że nic się nie stało. Moja ulubiona piosenka z płyty Buldoga to „V Rozbiór Polski”. Sformułowanie „Polacy, lud specjalnej troski” ma szansę wejść do naszego codziennego słownika. Kazik nie rozczula się ani nad politykami, ani nad ludźmi, którzy na nich głosowali. Pisze o tym, że zmarnowano czas, że ciągle zaczynamy od początku, że żyjemy w chorym kraju.
Wiele tekstów Kazika się nie zestarzało, będą wiecznie aktualne. Do innych potrzebny jest komentarz, bo już nie pamiętamy okoliczności, jakich dotyczy tekst. Ciekawe jak będzie z „Płytą” Buldoga…
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.