Do tego wpisu zainspirowało mnie ogłoszenie pewnego banku, który szuka „kasjero-dysponentów”. Pomijając kwestie poprawności językowej, zapytam: czym miałby się taki człowiek zajmować? Otóż jego zadaniem jest aktywna sprzedaż produktów bankowych i realizacja planów sprzedażowych. Zakres obowiązków wskazywałby na to, że bank szuka pracownika nie na stanowisko kasjera czy dysponenta, ale sprzedawcy lub przedstawiciela handlowego.
Swoją drogą ilość synonimów nazw „sprzedawca” czy „przedstawiciel handlowy” jest całkiem spora. Sprzedawca jest często określany jako doradca klienta, opiekun klienta albo asystent. Przedstawiciel handlowy to: sales manager, dyrektor ds. sprzedaży, specjalista ds. marketingu, przedstawiciel regionalny, regionalny koordynator sprzedaży, doradca biznesowy, specjalista ds. produktu, menedżer sprzedaży, doradca ds. sprzedaży, agent handlowy, konsultant wsparcia sprzedaży, lider sprzedaży itd.
Wygląda na to, że profesja przedstawiciela handlowego czy sprzedawcy stała się czymś wstydliwym, skoro szuka się coraz to nowych określeń, które mają zastąpić nazwy tych zawodów. Pomysłowość jest jak najbardziej wskazana, ale wprowadzanie w błąd - już nie. Nazywanie sprzedawcy kasjerem to chyba przesada. Kiedy szukałam pracy, nauczyłam się omijać ogłoszenia firm szukających pracowników biurowych, których zadaniem będzie realizacja planów sprzedażowych, a do podstawowych wymagań należy posiadanie własnego samochodu.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez czytnik RSS 2.0. Możesz zostawić swój komentarz do tego artykułu.